Stare, mądre przysłowie mówi: „Mądry Polak po szkodzie”, mam wrażenie, że mimo, że jest to przysłowie popularne i dla wszystkich znane, to i tak nie wyciągamy z niego wniosków.

Wydawałoby się, że po każdej powodzi, czy gradobiciu (a trochę takich zdarzeń w Polsce było), Polacy będą zabezpieczać swoje mienie ubezpieczając je, ale nic takiego się nie dzieje, a wzrost zainteresowania w takich sytuacjach jest symboliczne (głównie ci zalani zaczynają się tym interesować).

Wniosek jaki się nasuwa, „przecież w ciągu zaledwie kilku chwil można stracić cały dorobek życia”. Wydawałoby się, że potrafimy wyciągać wnioski, a tym bardziej z cudzego nieszczęścia, „Dobrze, że to mnie nie spotkało, bo nie wiem co był wtedy zrobił?” I tu znowu niespodzianka, poruszenie oczywiście jest, współczucie dla poszkodowanych również, chęć zabezpieczenia swojego mienia także, ale tylko chęć, nieliczni się decydują tak naprawdę to zrobić w rzeczywistości.

To nie jest tak, że w ogóle się nie ubezpieczamy, bo bym skłamała. Oczywiście ubezpieczamy swój dorobek, mieszkanie czy też dom, a także cenne przedmioty jakie posiadamy, wykupujemy też ubezpieczenie AC dla nowego samochodu, ale często zapominamy jednak o tym, co najcenniejsze – o SOBIE.

Ja sama czuję, że jestem NIEŚMIERTELNA 🙂 i że mnie przecież nic się nie przydarzy, ale jak to powiedział Kubuś Puchatek „Bo wypadek to dziwna rzecz. Nigdy go nie ma, Dopóki się nie wydarzy”.

Cieszy mnie to, że Polacy coraz częściej stają się „mądrymi przed szkodą”, że nasza świadomość ubezpieczeniowa z roku na rok jest coraz większa.

www.rzu.gov.pl/publikacje/artykuly-pracownikow-i-wspolpracownikow/Madry_Polak_po_szkodzie__kilka_uwag_o_ubezpieczeniach_od_klesk_zywiolowych_-_PUSiG_7_98__200